KULTURA MASOWA

„Jesteśmy obecnie świadkami pewnego zjawiska, które, czy tego chcemy czy nie, stało się najważniejszym faktem współczesnego życia publicznego w Europie. Zjawiskiem tym jest osiągnięcie przez masy pełni władzy społecznej. Skoro masy już na mocy samej definicji nie mogą ani nie powinny kierować własną egzystencją, a tym mniej panować nad społeczeństwem, zjawisko to oznacza, że Europa przeżywa obecnie najcięższy kryzys, jaki może spotkać społeczeństwo, naród i kulturę. Historia zna już takie wypadki. Znane są także charakterystyczne rysy i konsekwencja takich kryzysów. Mają one też w historii swoją nazwę. Zwą się: buntem mas”.

Powyższym fragmentem José Ortega y Gasset zaczyna swój słynny esej pod tytułem „Bunt mas”. Hiszpański filozof twierdzi, że pojęcie „masy” nie jest pojęciem ilościowym i wizualnym tak, jak można by określić tłum ludzi, ale zamiast tego podaje, że jest to socjologiczna koncepcja oraz, że wspomniany termin jest sam w sobie bardzo złożony. Było wielu myślicieli, którzy poświęcili się trudnemu zadaniu znalezienia mniej lub bardziej obiektywnej definicji tego słowa, lecz po wielu nieudolnych próbach, kończyli swoją działalność, nadając zjawisku zbyt wysoką zawartość ideową, prezentując wyłącznie pozytywne znaczenie lub odwrotnie, spisując je zupełnie na straty. Powtórzę więc za filozofem: masa nie jest tym samym, co tłum. Masę określa zbiorowość o stosunkowo dużej liczbie osób, zwłaszcza rozproszonych i anonimowych, które reagują na jeden lub większą ilość takich samych bodźców, ale działają samodzielnie, bez uwzględnienia innych. Kibiców na meczu piłki nożnej można uznać za tłum, natomiast osoby oglądające mecz w telewizji lub online, w domu – to już jest masa.

Media odgrywają bardzo ważną rolę w społeczeństwie, ponieważ dzięki nim jesteśmy w stanie zmierzyć się z każdym tematem, który nas interesuje (nie tylko technicznie), ale również dlatego, że są one niezbędne w tworzeniu globalizacji. Tak naprawdę to nowe media przeniosły nasz szary, skomercjalizowany świat do sfery kultury i w unikalny sposób doprowadziły do stworzenia kilku modeli kulturowych, które ciągle walczą między sobą o dominację w procesie współzależności i integracji. Moc, którą posiadają nowe media do przekazywania treści, odnoszenia się do wszystkiego, sprawia, że są brane pod uwagę przez większość obywateli, a nawet często są ich wyznacznikiem postrzegania tego, co się wokół nich dzieje. Pęd technologii informacyjnych i komunikacyjnych czyni dzisiejsze społeczeństwo zwierzyną, która jak dzika pożera poprzez różne źródła multum informacji i daje im możliwość do wykreowania własnych myśli, pomysłów, sugestii, komunikatów, które tworzą daną kulturę.

Z punktu widzenia semiotyki, kultura jest organizacją lub procesem budowy i organizacji szeregu systemów symbolicznych (symboli dzielonych przez daną społeczność), który pomaga nam żyć w społeczeństwie. Etymologicznie, słowo „kultura” wywodzi się od  łacińskiego słowa „colere”. Wyraz „colere” miał szereg znaczeń: uprawiać, pielęgnować, chronić, oddawać cześć. Ciekawostką może być fakt, że w niemieckim tłumaczeniu słowo „kultur” oznaczało „cywilizację” w XVIII wieku. W odniesieniu do tej ostatniej kwestii, niemiecki filozof Herder stwierdził, że mamy tendencję do mylenia dwóch zjawisk, takich jak kultura i cywilizacja. To również sprawia, że proces technologiczny dość często, mylnie, idzie w parze z rozszerzeniem kultury. Bezpośrednią konsekwencją tego faktu jest to, że kraje niecywilizowane byłyby postrzegane jako pozbawione kultury w oczach krajów wysoko rozwiniętych, a przecież wiadomo, że w istocie jest inaczej.

Kultura, w określaniu swoich celów, wykorzystuje niektóre kody, które inicjują rozpoznawanie istotnych funkcji i ich charakteryzującą zawartość. Na przykład, jeśli dany przedmiot przedstawiony jest ikonicznie, za pomocą grafiki, automatycznie przypisywane są do niego właściwości kulturowe. To samo odnosi się do języka werbalnego, ustanowionego na mocy przymierza konwencji kulturalnej, a więc ujarzmionego przez wyimaginowaną i nieskończoną percepcję istot ludzkich. Oba te fenomeny: ikony oraz język pisany i mówiony tworzą kombinację, która dziś jest praktycznie nie do złamania, więc nie byłoby możliwe, aby oddzielić te dwa warunki i zrozumieć istotę kultury masowej. Tym samym, przemysł kulturowy rozumiany jest jako zbiór dzieł symbolicznych, obecnie stworzony w licznych kopiach, w materialnych lub niematerialnych, który wykreowany jest po to, by zaspokajać receptory odbiorców. W pojęciu kulturowym także widoczna jest zmiana, gdyż wcześniej królowały wyłącznie dzieła unikatowe, oryginalne, a na dzień dzisiejszy, po całej industrializacji, tracą one swoją wartość.

Pojęcie masy powstaje wraz z rozwojem miast, znamienną, wspomnianą wyżej industrializacją, uzyskując ogromne stężenie ludzi w ośrodkach miejskich. Jak już pisałam powyżej, zwykle obierane są dwa stanowiska, jeśli chodzi o kulturę masową. Można wyróżnić wśród nich zintegrowane podejście, które utrzymuje optymistyczne nastawienie w stosunku do postępu w środkach masowego przekazu, podkreślając korzyści z istnienia dialogu płynącego między nadawcami, a odbiorcami w czasie rzeczywistym oraz ze wzrostu podaży. Drugą, natomiast, jest postawa apokaliptyczna, która wnosi pesymistyczne nastawienie w przekonaniu, że ta pozorna różnorodność ukrywa jednorodność zawartości, zarówno pod względem estetycznym, jak i względem sensu, a ponadto jest formą permanentnej inwigilacji. I dla tej właśnie negatywnej wizji powstał pewien schemat popierający teorię „oka, które widzi wszystko”. Jest to dziś model panoptykonu, który zaproponował angielski filozof Jeremy Bentham. Zaprojektował on prototyp więzienia, w którym można nadzorować i kontrolować więźniów tak, by żaden z nich nie wiedział czy i kiedy jest obserwowany.

1

Jeremy Bentham, Projekt Panoptikonu, 1791

Inni krytycy jak, na przykład, Clement Greenberg, twierdzą, że produkty przemysłowe z sektora kultury nie mogą być uznawane za sztukę wysoką, a nawet za tą niską. Z drugiej strony, należy jednak uznać je za przemysł związany z kulturą, przetwarzający i upowszechniający ją oraz jej elementy, które tworzą kulturę dla większości społeczeństwa. Również produkt kulturowy dla mas ma status produktu przemysłowego, który przecież, tak jak wszystko w naszym konsumpcyjnym świecie, jest poczęty przez jego twórcę i zostanie on zakupiony przez konsumentów, mimo wszelkiego oporu. Nie można zatem powiedzieć, by żaden z tych produktów nie mógł być sztuką jakiegokolwiek kalibru. Prawdą, natomiast, jest to, że większość dóbr ogólnodostępnych dzięki nowym mediom nie należy do rzeczy o dużej wartości, często nawet charakteryzuje się jej brakiem.

Jednym z problemów i niedogodności powodowanych przez przemysły kultury jest ujednolicenie dziedziny kultury z uprzemysłowionymi mediami, więc nie ma możliwości, by mówić o jej rozpowszechnianiu bez bazowego modelu komunikacji masowej. Być może to właśnie owa komunikacja masowa staje się jednocześnie maszyną dyfuzji i reprodukcji kultury. W „Dziele sztuki w dobie reprodukcji technicznej”, Walter Benjamin rozumie powyższy przemysł kulturowy jako prace symboliczne mające silne powiązanie z pracą zmechanizowaną, który odtwarza nieograniczoną liczbę kopii, a więc również jako przemianę produktu symbolicznego w towar konsumpcyjny, którego celem jest generowanie popytu, potencjalnych cen oraz, oczywiście, sprzedaży.

W kulturze masowej użytkownicy stają się mdli, kierowani przez lęk; są wykorzystywani, oszukiwani, opuszczeni, często poniżani, otoczeni przez wulgaryzmy i manipulacje. Dzisiejsza kultura masowa jest zagrożeniem dla naszej autonomii. Sytuację pogarszają zgorszone wytwory uwikłanego społeczeństwa, takie jak, na przykład filmy, nierzadko przedstawiające wizję patetycznego melodramatu, kreując w oczach opinii publicznej niepokojącą pustkę znaczenia i zbanalizowanego życia czy alienacji, która jest skutkiem tej przerażającej rzeczywistości. Teoria mówiąca o tym, że media nie tylko wpływają na nasze życie, ale i w rzeczywistości całkowicie określają świadomość jednostek, jest bardzo zbliżona do tego, co jest zwykle nazywane jest „igłą podskórną”. Jest to wzór komunikacji, który sugeruje, że dany komunikat jest otrzymywany bezpośrednio i zostaje całkowicie przyjęty przez odbiorcę, bez względu na to, co za nim się kryje. To zjawisko oraz teoria „magicznego pocisku” są powszechnie uznane za uproszczenie tego, co dzieje się w dzisiejszych czasach. Uważa się, że wiadomości multimedialne są interpretowane zasadniczo w taki sam sposób przez wszystkich i generowanie bezpośredniej odpowiedzi, mniej lub bardziej, jest automatyczne i natychmiastowe.

Zupełnie odwrotnie sprawa ma się z tak zwanymi „zintegrowanymi” społecznościami, dla których kultura masowa i media są doskonałym przekaźnikiem, by zapoznać społeczeństwo z dziedzictwem wielu, dopiero rozwijających się państw. Dzięki takim postawom możemy stwierdzić, że świat, pod tym względem. uległ znacznej poprawie. Życie ludzkie ma wyższy poziom niż kiedykolwiek indziej oraz ogromny potencjał, a ludzie coraz więcej możliwości. Dlatego wiele z tego, co można usłyszeć, przeczytać i zobaczyć obejmuje dziedzinę sztuki ludowej lub gatunki sztuki publicznej, które są transmitowane za pośrednictwem różnych mediów.

Każde społeczeństwo podzielone jest na niezliczoną ilość subkultur i, dodatkowo, charakteryzuje się popularnym pluralizmem kulturowym. To sugeruje, że media wcale nie są tak silne, jak zawsze wierzyli w to teoretycy komunikacji. Wręcz przeciwnie, media tylko odtwarzają zmiany, jakie dokonują się w społeczeństwie w danym czasie. Można im dodać pędu i przyspieszyć, można zwiększyć świadomość oraz pokazać rzeczy, o których wielu z nas mogłoby się nigdy nie dowiedzieć, a nawet jeśli, to mogłyby one dotyczyć spraw, z którymi nie dalibyśmy rady zmierzyć się osobiście. Media wydają się odzwierciedlać społeczeństwo, jednakowoż, oczywiście, w jakimś stopniu także na nie wpływają. Ale jest to działanie jedynie ograniczonych środków, w celu wzmocnienia tych wartości i postaw, które już istnieją w indywidualnych grupach społecznych.

 

Dodaj komentarz